Opcje logowania:

Pomiń reklamy



Recenzja płytywstecz

Lee Curtiss - The Mantra EP
2009-05-09 01:01:04 | czytano: 1154

The Mantra EP
Wykonawca: Lee Curtiss
Gatunek: Minimal Techno, House
Data wydania: 20 Maj 2009
Wydawca: CITYFOX
Strona WWW: http://www.myspace.com/cityfoxcircle
Nasza ocena:

Lee Curtiss to jedna z tych postaci, która znika na kilka miesięcy i powraca ze zdwojoną siłą. A kiedy już coś wydaje, wszyscy słyszący wcześniej jego kawałki w setach gwiazd ekipy m_nus krzyczą: „Nareszcie!”. Dokładnie tak było z jego poprzednimi epkami „Smut” i „Sexy Dancer”. Historia powtarza się przy okazji najnowszej 12-sto calówki „The Mantra EP” wydanej przez świeży szwajcarski label CityFox.

Curtiss na stronie A serwuje nam to, z czego jest najlepiej znany. „The Mantra” to hipnotyczne melodie z psychodeliczną wokalizą, podparte funkującą, minimalową linią basową niczym z samplowanego, podbitego bassem klasyka Michaela Jacksona „Billie Jean” (1982). To niecodzienne połączenie wydaje się być zdecydowanym faworytem na całym vinylu, a jego groove mocno poruszy kluby w nadchodzącym sezonie. W „Vibrant Member” nie ma już miejsca na funk, to Lee tłumaczący się swojej dziewczynie z powodu małego przedawkowania poprzedniej nocy. Dark minimal techno przeplatane chorym monologiem. Najlepiej będzie go chyba określić cytując samego autora – „some serious shit!”.

Druga strona placka to już zupełnie inny klimat. Oba utwory z rewersu płyty to dużo pogodniejsze house’owe rytmy. „Watcha Need” zaczepia chwytliwym, filtrowanym samplem melodycznym osadzonym na twardo uderzającym bicie, a „Reverse Caress” to trąbkowa parada podszyta tribalowymi bębnami i grzechotkami.

Świetna paczka, z której na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Ja jej będę słuchał od pierwszego do dwunastego cala z obu stron. Po raz kolejny bomba, już nie mogę doczekać się kolejnej pozycji od Curtissa!

a1: The Mantra
a2: Vibrant Member
b1: Whatcha Need
b2: Reverse Caress
 



Zobacz również:

Autor: Michał Gasek Komentarze: [1]


Dodaj swój komentarz »
Wyślij wiadomość znajomemu »