Jesteś w
>> strona główna > artykuły > wywiady
KONKURS |Wygraj: zaproszenia na imprezy
ElectronicMusic.plwstecz
Danny Byrd wywiad
2006-09-20 23:16:26 | czytany: 3481 razyTego brytyjskiego producenta drum and bass nie trzeba nikomu przedstawiać.
Popularność na scenie międzynarodowej przyniosły mu takie utwory jak ‘Do it again’ i ‘Changes’ wydane przez jedną z najbardziej liczących się wytwórni Hospital Records. Jego styl można określić jako ciepły, melodyjny, głęboki liquidfunk, o czym wielu z nas miało okazję przekonać się osobiście, słuchając nie tylko jego produkcji, lecz także podziwiając jego trzykrotne występy w Polsce.
Twoje dwa pierwsze kawałki ‘Manhattan’ i ‘Get Unconscious’ zostały wydane przez label Picasso w roku 1998. Czy mógłbyś nam nieco opowiedzieć o tamtym okresie? Jak to się właściwie stało, że upodobałeś sobie drum and bass? Co zwróciło cię w kierunku sceny drum and bass?
Cóż, moje początki z drum and bass/jungle wyglądają podobnie jak dla wielu ludzi, a mianowicie wszystko zaczęło się przez kasetę z nagraniem rave’owej czołówki tamtych czasów. Kaseta ta krążyła po całej szkole, a wraz z nią ‘idea’ drum and bass, która od razu mi się spodobała. Urzekło mnie, że takie brzmienie może powstać w warunkach domowych. Tak wyglądała moja pierwsza styczność z tą muzyką. Dopiero w roku 1997 zacząłem poważniej podchodzić do tej muzyki, co zaowocowało rozpoczęciem produkcji. Wreszcie mogłem pozwolić sobie na zakup profesjonalnego samplera AKAI S3000.
Na początku swojej muzycznej kariery pracowałeś z 60 min man’em. Jak długo z nim współpracowałeś? Czy byłeś zadowolony z tej współpracy? Czego cię ona nauczyła?
Poznaliśmy się z Darren’em (60 min man- przyp. red.) około 1996 roku. Mieszkałem w dość małym miasteczku, gdzie łatwo było poznać kogoś, kto również poświęcał swój czas na tworzeniu drum and bass. Naturalną koleją rzeczy była nasza wspólna praca nad utworami. Mogę śmiało powiedzieć, że jeśli chodzi o komponowanie utworów to obydwaj wiele się od siebie nauczyliśmy. Szkoda, że nie mam zbyt wielu okazji do spotykania go w chwili obecnej. Z przyjemnością popracowałbym z nim nad nowymi brzmieniami.
Światowy sukces i sława pojawiły się w roku 2000 kiedy to wydałeś ‘Changes’ i ‘Do it again’ na Hospital Records. Powiedz, jak do tego doszło? Kto odkrył drzemiący w tobie talent?
Zdecydowałem się wysłać do nich CD demo pocztą. Cóż, można powiedzieć, że z tego punktu widzenia jest to trochę undergroundowy label, aczkolwiek cenię bardzo jego działanie. Po tym, Tony Collman oddzwonił do mnie z wieścią, że zainteresowani są wydaniem dwóch kawałków, które przesłałem im w moim demo.
W maju wydany został jeden twoich z najnowszych release’ów. Rękę do tego przyłożyła wytwórnia Spearhead Records. Jak podsumowałbyś współpracę z Tomahawk, z którym wspólnie stworzyliście utwór ‘Contrlo Freak’ oraz swoją pracę z artystą o pseudonimie Ik, z którym z kolei skomponowałeś ‘Rise Again’?
IK jest szalonym, nieprzeciętnym wokalistą osadzonym w R&B.
W przeszłości stworzyliśmy wspólnie kilka produkcji R&B, ale zawsze chciałem go namówić do pracy nad drum and bass’owym utworem.
Co do wspólnej pracy z Tomahawk, nasz kawałek od początku przeznaczony był do wydania na epce Hospital Records - NHS100 EP. Plany jednak przeobraziły się i finalnie uznałem, że będzie to świetna strona b dla Spearhead Records.
Czy zamierzasz kontynuować pracę z tymi artystami?
Prawdopodobnie w przyszłości będę kontynuował współpracę z Tomahawk, a z pewnością nie raz jeszcze IK pracował będzie ze mną od strony wokalnej. Zatem mam nadzieję, że moja współpraca z obydwoma artystami zostanie utrzymana.
Spearhead Records to bardzo świeżutki label, który powstał w 2005 roku. Przez ten dość niedługi okres czasu wydał już twoje utwory, kawałki zrobione przez BCee & Lomax, Brooklyn i CLS. Z którym z tych producentów chciałbyś współpracować w przyszłości, jeśli tylko miałbyś taką możliwość? Czyj styl odpowiada Ci najbardziej?
Wszyscy wymienieni producenci tworzą bardzo dobry materiał na swój własny sposób i styl. Nie byłbym w stanie wybrać jednego, którego styl najbardziej mi odpowiada. Kiedy byłem w Polsce razem z CLS, rozpoczęliśmy wspólną pracę. Oczywiście byłem, powiedzmy za bardzo, ‘na kacu’, aby wnieść wówczas swój solidny wkład we współpracę.
Czy mógłbyś powiedzieć nam coś więcej na temat tej młodej, aczkolwiek prężnej wytwórni?
Co do Spearhead Records to prowadzona jest ona przez Steve Bcee, który wyławia i pomaga świeżym producentom w rozwoju na scenie drum and bass.
Mówiliśmy tyle o współpracy z artystami, z którymi miałeś do czynienia do tej pory, a czy są oprócz nich jeszcze jacyś z którymi chętnie podjąłbyś kooperację?
Zdecydowanie fantastycznie byłoby kooperować z Roni Size’em, którego produkcje są dla mnie absolutnie zachwycające.
Czy szykuje się nam wkrótce album Danny’iego Byrd’a?
Tak, przypuszczam, że LP prawdopodobnie pojawi się na Hospital Records w przyszłym roku.
Co bardziej Ci odpowiada: Djing czy produkowanie muzyki?
Jeszcze rok temu powiedziałbym, że produkcja. Jednakże moje zdanie zmieniło się ostatnimi czasy. Miałem bardzo dużo frajdy podczas grania. Oczywiście dodatkowo jest to świetny sposób na sprawdzenie moich brzmień w klubie.
Grałeś już wcześniej w Polsce. Co możesz powiedzieć o tutejszej publice?
Tak, zgadza się. Grałem już u was. Muszę przyznać, że była to fantastyczna impreza. Z tego, co dane mi było zobaczyć, muszę przyznać, że polska publika jest dużo bardziej otwarta na głębsze liquid’owe brzmienie niż na przykład u mnie w kraju.
______________________________________
Rozmawiała: mi-ka
Wywiad przeprowadzony dla electronicmusic.pl
Zobacz również:
- Aktualności: Danny Byrd w powiększeniu
Autor: Sylwia Jaskulska Komentarze: [0]